Kilka tygodni temu stała się rzecz niesłychana.
Jeden z doktorantów chciał przywrócić sobie dysk z windowsem na swoim EEEPC. Wszystko było by dobrze gdyby nie to że w pewnym momencie pomylił maszyny i nadpisał pierwsze 4GB macierzy na naszym serwerze. Pierwsze co zrobiłem jak się o tym dowiedziałem to wpadłem w panikę. Matko, przecież tam jest GPT, na tym LVM, a jeszcze jakieś inne fiku-miku.
Po kilku minutach opanowałem się i znalazłem rozwiązanie zamazanego nagłówka GPT.