Kilka tygodni temu stała się rzecz niesłychana.
Jeden z doktorantów chciał przywrócić sobie dysk z windowsem na swoim EEEPC. Wszystko było by dobrze gdyby nie to że w pewnym momencie pomylił maszyny i nadpisał pierwsze 4GB macierzy na naszym serwerze. Pierwsze co zrobiłem jak się o tym dowiedziałem to wpadłem w panikę. Matko, przecież tam jest GPT, na tym LVM, a jeszcze jakieś inne fiku-miku.
Po kilku minutach opanowałem się i znalazłem rozwiązanie zamazanego nagłówka GPT. Jak się okazuje, GPT posiada zapasową kopię na końcu dysku. Cała operacja sprowadziła się do odpalenia programu gdisk, wczytaniu zapasowych wpisów i zapisania wszystkiego na dysk.
Następnie przyszła kolej na LVM. Tutaj musiałem się już bardziej nagimnastykować. Przed wyłączeniem serwera zapisałem sobie cały katalog /etc/lvm na innym serwerze. Po zresetowaniu i uruchomieniu SystemRescueCD pobrałem go znowu. Stworzyłem nowy wolumin fizyczny (PV) ze starym ID które znalazłem w pliku.
pvcreate -u <moje_uid> --restorefile lvm/backup/segomo_vg /dev/sda2
Następnie odbudowałem strukturę grupy voluminów (VG)
vgcfgrestore -f lvm/backup/segomo_vg segomo_vg
Pozostało mi już tylko wgrać od nowa bootloader, niestety nie miałem na to już czasu. Skopiowałem obraz jądra oraz initrd na wcześniej spreparowany dysk USB, zresetowałem komputer i jak się okazuje, wszystko wróciło do normy.